Co warto,a czego nie warto kupić w promocji w Rossmannie. KWIECIEŃ 2016! Część 5 - TUSZE DO RZĘS

Cześć Piękne!

Dzisiaj trochę przydługaśnym postem rozpoczynam serię polecanych produktów do oczu. Na sam początek najszersza kategoria, czyli tusze do rzęs. Przyznaje szczerze opracowanie tego zestawienia było dla mnie największą zagwozdką, gdyż zaczynając przygotowania do tego posta mnogość maskar dostępnych na półkach Rossmanna trochę mnie przeraziła. Każda marka ma mniej więcej 6 różnych tuszy do rzęs, z czego każda z nich często ma różne wersję. Na listach ujęte są konkretne wersję produktu, gdyż przykładowo ta sama formuła tuszu sprawdza się w wersji z prostą szczoteczką, a niekoniecznie jest kompatybilna z zakręconą szczoteczka.

Zapraszam na przejrzenie moich propozycji na promocję w Rossmannie, która może ustrzeże Was przed kupnem bubla, a niejednej pozwoli odkryć jakaś kosmetyczną perełkę. Na potrzebę dzisiejszego posta utworzyłam, jeszcze dodatkową, nową kategorię, gdyż niektóre tusze są tak specyficzne i zauważyłam, że zgarniają one zupełnie przeciwstawne opinie. Takie typowe 'love or hate'. ;)

1. L'oreal, Volume Million Lashes So Couture. VML to moim zdaniem najlepszy tusz od L'oreala, szczególnie wersja So Couture. Ma przyjemną silikonową szczoteczkę, którą bardzo łatwo się pracuję, nie jest ona za szeroka, idealnie dozuje ilość tuszu. Można nią wyczarować wachlarz podkręconych i wydłużonych rzęs. Nie robi grudek, nie odbija się na powiekach, nie kruszy się przez cały dzień. Naprawdę polecam.
2. Max Factor, 2000 Calorie Dramatic Look. Na zdjęciu jest pokazana wersja podstawowa, chociaż ta czerwona, z podkręconą szczoteczką, oraz niebieska, wodoodporna są też w porządku. 2000 Calorie to klasyczny pogrubiający tusz z tradycyjną, prostą szczoteczką. Dostępny jest w czerni, granacie i brązie. To duży plus, gdyż wielu producentów nie rozpieszcza nas w tej materii. Uniwersalna maskara, jedna warstwa daję bardzo naturalny wygląd, kolejne dają bardziej wyrazisty efekt. Na plus również trwałość i delikatna, nieuczulająca formuła produktu.
3. Bourjois, Twist Up The Volume Mascara. Daję piękny odcień, intensywnej i błyszczącej czerni. Ładnie i trwale podkręca i wydłuża rzęsy. Przy drugiej warstwie wyrazista staje się także objętość rzęs. Plus za regulowaną szczoteczkę, każdy może wybrać taką regulację, która mu odpowiada. Na początku może być trudny w użytkowaniu ze względu na rzadką konsystencję, jednak proces gęstnienia odbywa się dość szybko i tusz ten osiąga idealną formułę.
4. Max Factor, Masterpiece MAX. Tusz wydłużająco-pogrubiający z silikonową szczoteczką o dość gęstych 'ząbkach'. Nie osypuje się, nie rozmazuje, ale czasami, szczególnie na początku, ma tendencję do sklejania rzęs. Tutaj jednak łatwo sobie z tym poradzić rozczesując rzęsy grzebykiem. W trakcie użytkowania maskara nie traci na jakości, a jest bardzo wydajna.
5. Max Factor, Clump Defy Extensions Black Mascara. Wydłuża rzęsy i nie tworzy grudek, pozostawiając je idealnie rozdzielone. Wszystko to, dzięki budowie szczoteczki. Jej równomiernie i gęsto rozłożone włoski zatrzymują grudki, jeszcze zanim powstaną. Tusz nie rozmazuje się i utrzymuje się do momentu wieczornego demakijażu.
6. Bourjois, Volume Glamour Push Up Effet. Kolejna dobra propozycja od Bourjois, tutaj szczególnie polecam fankom naturalnego makijażu. Zdarza się, że tusz skleja rzęsy. Nie zauważyłam tego jednak przy pierwszej warstwie. Dlatego polecam go tylko osobom, które oczekują naturalnego efektu.
7. Maybelline, Colossal Volum' Express. Chyba najczęściej recenzowany tusz na wizażu. Jeden z rossmannowskiej bestsellerów. Moim zdaniem jest to kosmetyczny pewniak. Pasuje większości typów rzęs, czy cienkim, czy grubym, długim lub krótkim. Całkowicie uniwersalny. Jego cena w porównaniu do jakości jest bardzo dobra. Tusz bardzo długo utrzymuje się na rzęsach i nie kruszy się. Szczoteczka ładnie rozdziela rzęsy, dozuje ilość tuszu idealnie, nie ma go za dużo na szczoteczce, dlatego też nie skleja rzęs.
8. Maybelline, Lash Sensational. Zaokrąglony kształt szczoteczki o zróżnicowanej strukturze pozwala na dotarcie nawet do najkrótszych rzęs. Jedna warstwa tego tuszu wystarczy, by rzęsy były widocznie podkreślone. Tusz utrzymuje się długo, nie rozmazuje, ale też łatwo poddaje się wieczornemu demakijażowi. Do tego jest trwały, nie wysycha szybko, może być tylko problemem dla osób, które wolą gęstsze formuły tuszu. Ten jest dość rzadki.
9. Lovely, Curling Pump Up Mascara. Tani, a bardzo dobry kosmetyk. Daję duży komfort użytkowania. Nic się nie kruszy przez cały dzień, nie tworzy się efekt pandy. Silikonowa szczoteczka pięknie rozczesuje i podkręca rzęsy. Dość szybko wysycha, ale za cenę 8 złotych i tak jest warto kupić.

1. Max Factor, False Lash Effect Mascara. Tusz o silikonowej, dość grubej, ale prostej szczoteczce, ma w założeniu wyczarować na naszych oczach efekt sztucznych rzęs. I niedaleko mu do takiego efektu. Znacznie wydłuża rzęsy, rozczesuje i układa nawet najbardziej sztywne rzęsy i delikatnie dodaje im objętości.
2. Astor, Seduction Codes No 2 Volume & Curve Mascara Black. Nie ma porównania do Seduction Code No 1, jest to o niebo lepsza wersja tego tuszu od Astora. Zakręcona szczoteczka pięknie podkręca rzęsy, a skręt ten trzyma się cały dzień. Maskara ładnie separuje rzęsy i nie skleja ich. Na plus też długa żywotność produktu. Jak na maskarę ma bardzo długą żywotność.
3. Rimmel, Super Curler Mascara. Jeden z lepszych podkręcających tuszy w Rossmannie. Ma fajną szczoteczkę, która dopasowuję się do kształtu oka. Trzeba tylko ostrożnie dozować ten tusz, gdyż za duża ilość produktu może sklejać rzęsy.
4. Maybelline, Colossal Volum` Go Extreme! Leather Black. Tusz ma piękny głęboki czarny kolor. Jest to dobry tusz z małymi wadami. Na szczoteczkę tej maskary trzeba wypracować sobie swój własny sposób, nieumiejętnie użyta, zamiast pięknie pokreślić rzęsy, skleja ja i powstaje efekt owadzich nóżek.
5. Miss Sporty, Studio Lash 3D Volumythic Mascara. Wydłuża rzęsy, podkręcając je i idealnie separując. Tusz jest długotrwały, nie osypuje się w ciągu dnia, ale łatwo poddaję się demakijażowi. Trochę gorsza wersja tuszu od Lovely Pump Up.
6. Miss Sporty, Studio Lash Instant Volume. Tusz o silikonowej szczoteczce, którą bardzo łatwo się pracuję, dobrze rozdziela rzęsy dzięki czemu nie sklejają się. No chyba, że przesadzimy z ilością warstw. Pogrubia, delikatnie wydłuża i delikatnie podkręca.
7. Miss Sporty, Pump Up Booster. Szczoteczka ładnie rozczesuje, otwiera oko. Znacznie pogrubia i wydłuża rzęsy. Generalnie dobry produkt za niewielką cenę.
8. Lovely, Collagen Wear Volume Mascara. Ładnie pogrubia i zagęszcza rzęsy, a przy tym w ogóle ich nie skleja. Jest trwały, nie osypuje się, ale też dość łatwo się zmywa.
9. Wibo, No Limit Lash. Najnowszy tusz od Wibo, daję mu kredyt zaufania, gdyż nie znam zbyt wielu opinii o tym tuszu, ale wszystkie opinie jakie o nim słyszałam są w miarę pozytywne. Nałożony w odpowiedniej ilości nie skleja rzęsy, delikatnie je podkreśla, dając naturalny efekt.

10. Bourjois, Volume 1 Seconde Mascara Ultra black. Posiada specyficzną silikonowa szczoteczkę z charakterystycznymi wypustkami. Jestem pewna, że nie każdemu przypadnie ona do gusty. Niemniej jednak bardzo ładnie rozczesuje rzęsy, pogrubia je, ale nie skleja i nie zostawia grudek. Nie odbija się na powiekach, ani nie osypuję.
11. Bourjois, Volume Glamour Ultra Curl. Kolejna dobra propozycja od Bourjois, pogrubiająca i modelująca. Szczoteczka jest dobrze wyprofilowana, idealnie separuje rzęsy, pogrubia je i fantastycznie podkręca. Efekt ten utrzymuje się cały dzień, aż do wieczornego demakijażu.
12. Bourjois, Volume Glamour Ultra Care Mascara. Bardzo wytrzymały tusz. Cały dzień pozostaję w niezmienionej formie, na swoim miejscu. Nie kruszy się, przez co nie tworzy efektu pandy. Tusz ma intensywny czarny kolor (tutaj wszystkie maskary od Bourjois spisują się bardzo dobrze), ładnie pogrubia rzęsy, ale ich nie skleja. Polecam szczególnie wrażliwcom i osobom noszącym soczewki, ponieważ jest on hipoalergiczny.
13. Dr. Irena Eris, Provoke, Best Volume Mascara. Ładnie pogrubia rzęsy, przy czym ich nie skleja. Ma przyzwoitą trwałość, nie osypuje się i nie kruszy. Minusem jest tylko problem ze zmywaniem tego tuszu, ciężko odpuszcza z rzęs, trzeba namachać się wacikiem, aby go zmyć.
14. Eveline, Magnetic Look Mascara. Maskara zapewnia natychmiastowy efekt mocno pogrubionych i gęstych rzęs. Wyprofilowana, silikonowa szczoteczka równomiernie rozprowadza tusz na rzęsach, nie pozostawiając grudek. Nie kruszy się, nie odbija się na górnej powiece, nie osiada na dolnej powiece, nie podrażnia. Ciężko dopatrzyć się w tej maskarze jakichkolwiek wad. Gorąco polecam.
15. Manhattan, Volcano Precise Mascara. Bardzo pogrubia i wydłuża rzęsy. Dzięki silikonowej dobrze wyprofilowanej szczoteczce dobrze je separuje i nie pozostawia grudek. Trwałość w granicach przyzwoitości. ;)
16. Eveline, Volumix Fiberlast Mascara. Rewelacyjnie wydłuża rzęsy. Wyczesane firany w kosmos gwarantowane. Do tego możemy dopisać naprawdę dobrą trwałość tego produktu.
17. Eveline, Big Volume Explosion Mascara. Kolejna baaardzo dobra propozycja od Eveline. Ma bardzo dobrą pigmentację, rzęsy są idealnie przykryte głęboką czernią. Szczoteczka ładnie pokrywa rzęsy pogrubiającą formułą tuszu nie sklejając ich przy tym. Nie sypie się, ani nie odbija się na górnej powiece.
18. Eveline, Mege Size Lashes. Maskara, która potrafi wyczarować efekt sztucznych rzęs. Pięknie rozdziela rzęsy i trzyma formę, aż do demakijażu. Jest bardzo wytrzymała. Problemem dla niektórych może być tylko nieporęczna, duża szczoteczka, ale myślę, że to tylko kwestia przyzwyczajenia i wypracowania własnego sposobu na nią.


1. Rimmel, Wake Me Up Extreme Black. Nadaje rzęsom piękny czarny odcień. Idealnie je pokrywa od nasady po końce, nie sklejając ich. Jednak tusz bardzo często potrafi zrobić efekt pandy. Nieestetycznie osypuje się i kruszy, szczególnie ta wersja w ciemniejszym opakowaniu.
2. Rimmel, Wonder'full Volume Colourist Mascara. Faktycznie, ma bardzo intensywny odcień, który pięknie podkreśla rzęsy. Duża szczoteczka zwężona na końcu idealnie dociera do rzęs w kącikach oka. Widocznie pogrubia rzęsy. Nie skleja ich, ale jest koszmarnie nietrwała. Bardzo nieodporna na warunki atmosferyczne. Jest gorąco, a ona wręcz zaczyna spływać z oczu.
3. Manhattan, Go 4 Big Lashes Mascara. Tusz o silikonowej szczoteczce z regularnym włosiem, która ładnie się sprawuje i rozdziela rzęsy. Dobrze dozuje ilość tuszu. Z drugiej strony jest problem z konsystencją produktu, która z początku jest bardzo rzadka, a niedługo potem mocno gęstnieje i zbiera się w grudki. Słaba trwałość.
4. Astor, Lash Beautifier Volume Mascara with Argan Oil. Tusz z olejkiem arganowym i kreatyną. Na cuda w materii odżywczej nie liczyłabym. Natomiast maskara sama w sobie jest w porządku. Posiadaczki krótkich rzęs powinny być zadowolone, gdyż tusz ten ładnie wydłuża rzęsy, przy czym nie skleja ich. Przy dłuższych rzęsach nie radzi sobie już tak dobrze.
5. Maybelline, Classic Volum' Express. Szczoteczka bardzo ładnie rozczesuję rzęsy i delikatnie je pogrubia. Nie kruszy się i nie rozmazuje. Nie ma efektu pandy. Dla niektórych jednak efekt jaki osiąga się po tym tuszu może być delikatny, aż za nadto delikatny.
6. Rimmel, Scandaleyes Volume Flash Mascara. Maskara ta od Rimmela ma fajną dużą i prostą szczoteczkę. Jak dla mnie to koniec plusów tego produktu. Jednak mam w sklepie klientki, które twierdzą, że jest to jeden z lepszych tuszy jakie używały. Ok, skoro tak co musi coś w tym być, dla kogoś się on sprawdza i dlatego znalazł się tutaj na liście. Jak dla mnie tusz jest słabej jakości. Jest nietrwały, przez co bardzo szybko się kruszy i osypuję, a ze mnie robi misia pandę. I o ile lubię pandy, to sama nie chce się zamieniać w jedną z nich. ;)
7. Revlon, PhotoReady 3D Volume Mascara. Bardzo fajnie rozdziela rzęsy i wydłuża rzęsy. Jednak, aby taki efekt osiągnąć potrzebujemy dłuższej chwili i cierpliwości, gdyż trzeba nauczyć się z nim obchodzić. Jest cienka granica pomiędzy umiejętnie pomalowanymi rzęsami, a posklejanymi nóżkami owadów. Do tego tusz ten ma tendencję do odbijania na górnej powiece.
8. Lovely, Lash Extension. Sama formuła tuszu jest w porządku, nie osypuje się, nie kruszy i długo trzyma na rzęsach, a wieczorem przy demakijażu nie sprawia większego problemu. Problem leży wyłącznie w szczoteczce. Jest słabo wyprofilowana, twarda i często kłuje delikatne okolice oka. Ciężko nią uchwycić górne rzęsy nie brudząc się dookoła, a pomalowanie dolnych bez ubrudzenia graniczy z cudem.
9. 4 Long Lashes, Pielęgnacyjny tusz do rzęs przyśpieszający wzrost. Totalna świeżynka, sama wystawiłam go na półki u mnie w sklepie kilka dni temu. Dałam mu szansę, aby pokazał się światu tutaj na liście, gdyż mam dobre przeczucia co do niego. :) O ile sprawdzi się tak dobrze jak odżywka do rzęs, tej samej marki, to można powiedzieć, że stanie się nowym hitem kosmetycznym.


1. L'oreal, Telescopic Mascara. Często zdarza mu się tworzyć owadzie nóżki. Przy drugiej warstwie na rzęsach powstają grudki i wyglądają bardzo nieestetycznie. Wiem, że stara wersja tego tuszu ma wiele wielbicielek, ale nowa formuła, którą wprowadził L'oreal nie sprawdza się.
2. L'oreal, Lash Architect 4D. Ani nie podkręca, ani nie wydłuża tak jak obiecuję producent. Szczoteczka błyskawicznie po rozpoczęciu użytkowania wygląda jak szczota do podłogi. Dzieje się tak prawie z każdym egzemplarzem tego produktu. To ciągnie za sobą wiadome konsekwencje, nie nadaję się nawet, żeby delikatnie przeczesać nią rzęsy nie robiąc sobie krzywdy. Skleja je, zostawiając mnóstwo grudek. Dodatkowo tusz osypuje się w ciągu dnia. Zdecydowanie odradzam.
3. Astor, Big & Beautiful BOOM! Volume Mascara. Rzęsy po tym tuszu ani są big, ani beautiful. Boom i masz posklejane i oblepione grudkami rzęsy. :P
4. Max Factor, Excess Volume Extreme Impact Mascara. Sięgając po ten tusz, bardzo łatwo też zrobić sobie nim krzywdę, gdyż ma on dużą tendencję do odbijania się na górnej powiece. Rzęsy po nim sklejają się i są bardzo nieestetyczne. Dużo trudności sprawia też nakładanie tuszu. Dwie szczoteczki nie dają rady.
5. Max Factor, Masterpiece Glamour Extensions 3 in 1 Volumising Mascara. Choćby i nazwa tego tuszu była peanem pochwalnym na kilka linijek nie zamydli to oczu nam, świadomym konsumentkom. ;) Jest to bubel jakich mało. Jedna z recenzentek na KWC napisała: "Nie wierzę, że to Max Factor." I ja podpisuję się pod tym rękami i rzęsami. Szczoteczka nie dozuję tuszu, nabiera go o wiele, wiele za dużo przez co mamy mocno posklejanie i ociekające tuszem rzęsy. A jak już uda się go nałożyć w miarę estetycznie to nie dłużej, niż po kilku godzinach mamy niemiłosiernie osypujące się i kruszące drobinki tuszu.
6. Astor, Seduction Codes Mascara No 1. W założeniu jest to tusz pogrubiający, jednak zwiększenie objętości rzęs to tylko mglista obietnica producenta. Produkt ten nie robi nic, prawie nic, bo za to bardzo umiejętnie skleja rzęsy i odbija się na górnej powiece.
7. Rimmel, Wonder`full Mascara. Mimo przyjemnej konsystencji i prostej szczoteczce, która dość dobrze radzi sobie z rozczesywaniem rzęs, jest to bardzo kiepski produkt, szczególnie pod względem trwałości. W trakcie dnia bardzo szybko się rozmazuję, efekt pandy mamy murowany, a na sam koniec dnia tusz wręcz spływa z rzęs. Nie fajnie.
8. Rimmel, Scandaleyes by Kate. Bubel jakich mało, radzę omijać szerokim łukiem. Szczoteczka niewygodna i niepraktyczna, nie można nią dotrzeć do rzęs w kącikach. Bardzo łatwo ubrudzić sobie nią obszar wokół oka. Skleja rzęsy, pozostawiając nieestetycznie zlepione kępki. Do tego można dopisać fatalną trwałość. Tusz ten niemiłosiernie rozmazuje się i odbija się. Koszmarny też się przy zmywaniu, mocno trzeba namachać wacikiem, by całkowicie pozbyć się go z oka.
9. Bell, HypoAllergenic, Mascara. Kolejny tusz z tendencją do sklejania rzęs. Średnia trwałość, kruszy się i osypuje w trakcie dnia.
10. Manhattan, Supersize False Lash Look Mascara. Posiada trudną w obsłudze szczoteczkę, ciężko nią porządnie wyczesać rzęsy, nie sklejając ich i nie pozostawiając grudek. Poza tym dozuję ona za dużo tuszu, przez co rzęsy są nieestetycznie oblepione tuszem.
11. Bourjois, Volume Glamour Max Definition Mascara. Chociaż jestem wielką fanką tuszy od Bourjois, tutaj mamy niestety słabe ogniwo. Kiepska trwałość i problemy przy zmywaniu wystarczą by rozejrzeć się za innym maskarą od Bourjois.
12. Dr. Irena Eris, Provoke, Long Lashes Mascara. Szczoteczka nie wydłuża, ale mocno skleja rzęsy. Produkt ten ma gęstą, toporną formułę, przez co aplikacja jest utrudniona. W trakcie dnia potrafi się rozmazać, a wieczorem jest kapryśny przy demakijażu. Cena zupełnie nie jest współmierna do jakości.
13. Wibo, Boom Boom Mascara. Głównym problemem w tym kosmetyku jest duża i ostra silikonowa szczoteczka. Niestety nie trudno sobie nią dźgnąć w oko, a pieczenie i łzawienie murowane.
14. Lovely, Volume Booster Mascara. Trzeba mocno się namachać, aby było widać ten tusz na rzęsach. A jak już zaczyna być widoczny to razem z grudkami, które zostawił na rzęsach. Sypie się i kruszy, a drobinki, które wpadają do oka mocno uczulają.
15. Miss Sporty, Pump Up Lash Mascara. Bardzo skleja rzęsy. Sama konsystencja tuszu jest dość rzadka, lejąca, przez co w ciągu dnia mocno się rozmazuję.
16. Lovely, Color Mascara. Sama byłam właścicielką tego bubla, tylko w kolorze fioletowym, ale przypuszczam, że i niebieski (tylko on pozostał w ofercie Lovely) jest tak samo kiepski. Pierwszą dużą wadą jest silikonowa szczoteczka, która ciężko jest porządnie wyczesać rzęsy. Drugą wadą jest konsystencja zbyt gęsta i trudna w aplikacji. Trzecia wada to trwałość i żywotność produktu. Już po miesiącu od otwarcia nie nadawał się on do użycia i nic nie pomagały reanimacje Duralinem od Inglota.
17. Eveline, Fiberblast X-treme Noir. Daję bardzo delikatny efekt, jest prawie niewidoczny na oku, a przecież według zapewnień producenta mamy doczynienia z ultra czarnym tuszem wydłużająco-pogrubiającym. Ten kosmetyk to jakaś pomyłka na półce w drogerii.
18. Miss Sporty, Lash Millionaire All in One Mascara. Jest to w miarę dobry tusz, ale całkowicie przeciętny. Nie warto wydawać na niego pieniędzy, gdyż w podobnym przedziale cenowym znajdziemy duży wybór o wiele lepszych produktów.

I w kwestii tuszy to by było na tyle. Chyba to było najbardziej pracochłonne zestawienie ze wszystkich, pracowałam nad nim 3 dni, za mną przeanalizowane 54 mascary i duża ulga, że udało mi się dotrzeć do końca przez rozpoczęciem promocji, tak byście mogły na spokojnie przejrzeć i poczytać moje propozycję.

Macie już plany na promocję w Rossmannie? Jakie maskary Wy polecacie, a jakie odradzacie? Dzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach. Tam jak zwykle będę czekać, by służyć radą.

14 komentarzy:

  1. Zaciekawiła mnie maskara bourjois twist up the volume :) mnie ostatnio bardzo przypadły do gustu te nowe wersje tuszów provoke ;) a od różowej maybelline z pierwszego zdjęcia z kolei, spuchły mi powieki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, pierwsze słyszę, że tusze od Maybelline tak mocno mogą uczulić. Niezła skucha.
      Twist up the volume to naprawdę dobra maskara, ja generalnie chwalę sobie tusze z Bourjois, a na promocji u mnie w sklepie znikają z półek w kosmicznym tempie. :)

      Usuń
  2. Ja już kupiłam w SP Loreal Wings Sculpt i Provoke 3w1;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I super, -50% lepsze od -49%.:p u mnie w mieście nie ma niestety SuperPharm :( muszę więc zadowolić się Rossmannem, albo Naturą.

      Usuń
  3. Mam tusz z dr. Ireny Eris i jest świetny, również go polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pod wrażeniem zestawienia ! Widać, że się nad nim napracowałaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 dni nad nim pracowałam, ale było warto :)

      Usuń
  5. Ileż tego :D Podziwiam zaangażowanie ale bardzo przyjemnie mi się czytało! Z jedynym co tak niekoniecznie się zgadzam to chyba Miss Sporty Lash Millionaire All in One Mascara - u mnie się sprawdził i całkiem mi się z nim dobrze współpracowało. Chociaż może rzeczywiście można znaleźć lepsze odpowiedniki na rynku w podobnym przedziale. Na pewno takimi faworytami do których mam sentyment to Colossale ;p Jakoś dobrze mi się kojarzą zarówno klasyczne jak i w wariantach kolorowych - miałam fiolet i brąz.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja mam zapas tuszy, więc spasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja na pewno kupię kolejne opakowanie fioletowego Loreala :) uwielbiam ten tusz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę kilka sprawdzonych i lubianych przeze mnie tuszy - fajne i pomocne zestawienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mega treściwy post! Takie lubię! Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń