Co warto,a czego nie warto kupić w promocji w Rossmannie. KWIECIEŃ 2016! Część 3 - RÓŻE i BAZY POD MAKIJAŻ

Hej dziewczyny!

Kolejny dzień i kolejny post z moimi propozycjami zakupowymi na nadchodzącą promocję. Przypominam, że start promocji już za 9 dni, 20 kwietnia. Dzisiaj w jednym poście zorganizowałam róże i bazy pod makijaż. Nie dzieliłam na dwa posty, gdyż są to stosunkowo małe kategorie. Jak zwykle mam nadzieję, że post będzie pomocny niezdecydowanym dziewczynom, które robią zakupy w przemyślany sposób. :)
To ruszamy, na początek róże.

1. Max Factor, Creme Puff Blush. Jest to wypiekany róż, ale porównując go do wypiekanej formuły od Bourjois to ten jest delikatniejszy, bardziej kremowy. Ładnie rozprowadza się na policzkach, nie tworzy plam, ciężko z nim przedobrzyć. Do tego duży wybór przepięknych kolorów, które pozostawiają aksamitne wykończenie. Jedynym minusem jest cena, koszmarnie, koooszmarnie drogi. W regularnej cenie możemy kupić 1,5 grama tego produktu za bagatela 50 zł.
2. Bourjois, Pastel Joues [Fine and Light Powder Blush]. Róż klasyk. Mam go ja, miała go moja mama. :) Ma tyle samo zwolenniczek, co i przeciwniczek. Jest bardzo wydajny i trwały. Gama odcieni i wykończeń jest niesamowita, pośród których można wybierać godzinami. Nie osypuje się, dobrze się nim pracuje i ma piękny zapach. Minusem może być twarda warstwa na powierzchni produktu, która powstaje po jakimś czasie używania.
3. Maybelline, Dream Touch Blush. Róż o lekkiej i delikatnej formule musu. Dzięki mocnej pigmentacji jest on mega wydajny. Można go aplikować gąbką, palcami lub pędzlem. Efekt da się swobodnie stopniować, od naturalnego, aż po teatralny. Ma też delikatne drobinki, widoczne tylko w słońcu.
4. Lovely, Oh Oh Blusher. Nadaje subtelny, delikatny kolor różu, którego holograficzna perła mieni się na kościach policzkowych dając złotą poświatę. Najlepszy zamiennik różu Nars Orgasm.


1. L'oreal, True Match, Le blush. Dobrze sprasowany, nie osypuje się, nic się nie kruszy. Przyzwoita pigmentacja koloru (choć słyszałam, że niektóre kolory mają słabą pigmentację, więc trzeba uważać). Kolory bez drobinek to piękne maty, dające efekt naturalnego rumieńca. Przyjemny zapach produktu umila aplikację.
2. Revlon, Powder Blush With Pop-Up. W miarę nakładania można wzmacniać efekt, budować intensywność różu.  Ładnie i naturalnie wygląda na twarzy. Ściera się bardzo powoli, ale równomiernie, przez co nie zostawia nam na twarzy nieestetycznych placków.
3. Eveline, Satin Blush. Dobrej jakości róż - trzyma formę. Nie zamienia się w kamień po jakimś czasie. Daje piękne satynowe wykończenie. Do tego jest trwały i wydajny.
4. Astor, Skin Match, Trio Blush. Ma bardzo miękką konsystencję, ale nie pyli się. Daje delikatny efekt, więc ciężko przesadzić z jego ilością. Nie pozostawia plam. Idealnie dopasowuje się do twarzy. Ktoś może przyczepić się jedynie do średniej trwałości tego produktu.
5. Miss Sporty, Insta Glow Blusher. Udana nowość od Miss Sporty. Piękne kolory z rozświetlającymi drobinkami, które ciekawie prezentują się na twarzy. Nie dają efektu jak z bazaru, a pięknie rozpromieniają cerę.
6. Wibo, Smooth & Wear Blusher. Prasowany róż do policzków z jedwabiem, witaminą E i kolagenem. Ma bardzo przyjemną konsystencje. Bardzo łatwo się na nim pracuje, można stopniować intensywność produktu na policzkach. Mam do niego sentyment, gdyż był to mój pierwszy róż. ;)

1. Rimmel, Lasting Finish Blush. Mały wybór kolorów, warty uwagi jest jedynie odcień chłodnego różu. Trzeba uważać przy aplikacji, bo łatwo zrobić sobie nim krzywdę.
2. Lovely, Color Mix Blusher. Bardzo ciężko się nim pracuje. Jego pigmentacja jest tragiczna. Dużo trzeba się namachać, żeby wydobyć jakiś konkretny kolor z tego różu.
3. Wibo, Blush Creme. Kiepska jakoś. Według producenta jest to róż z rozświetlaczem i faktycznie to połącznie daję ładny efekt na buzi, lecz jego trwałość jest słaba, bardzo słaba. Za tą cenę można znaleźć wiele produktów lepszych jakościowo.
4. Maybelline, Blush. Słaba pigmentacja. Ciężko go nałożyć i zblendować.

1. Dax Perfecta, Cashmere, Baza wygładzająca. Na wstępie powiem, że bazy silikonowe polecam tylko osobom, które nie mają problemów z zapychaniem cery. Ważne jest także, aby taką bazę dokładnie zmyć przy demakijażu, by przez noc twarz mogła odpocząć. Baza od Cashmere jest moim zdaniem najlepsza z silikonowych baz dostępnych w Rossmannie. Wygładza cerę przed nałożeniem makijażu. Każdy podkład zyskuje na trwałości po jej użyciu. Dodatkowo wykazuje delikatnie matujące właściwości.
2. Wibo, Primer Base. Przyzwoita baza za małe pieniądze. Ze swojego zadania, przedłużania trwałości makijażu, wywiązuje się na piątkę. Ma przyjemną konsystencję i gładko rozprowadza się na twarzy. Choć dla niektórych może być za tłusta.
3. Rimmel, Stay Matte Primer. Polecam do tłustej i mieszanej cery. Rewelacyjnie matuje i utrzymuje w ryzach przetłuszczanie cery w trakcie dnia. Łatwo się nią pracuje. Cera po użyciu tej bazy zyskuje, jest jedwabista w dotyku i wygładzona.
4. Astor, Skin Match Protect. Dużym atutem tego produktu jest filtr SPF 25. Jest to dużo jak na produkt do makijażu. Skóra przy użyciu tej bazy jest gładka zaraz po aplikacji. Szybko się wchłania. Bardzo dobrze trzyma makijaż i dodatkowo delikatnie rozświetla cerę.

1. Lirene, Silikonowa baza pod makijaż. Cera po niej szybko się szybciej przetłuszcza. Możemy mieć wrażenie, że skóra dusi się pod tą bazą. Często też zapycha pory.
2. Soraya, Baza silikonowa Anti-ageing. Nie przedłuża trwałości makijażu, roluje się, więc co to za baza? Bubel i jakaś pomyłka.
3. Miss Sporty, Insta Glow Primer. Ciężko dozować ilość bazy, jaką powinniśmy nałożyć na twarz. Przy większej ilość roluje się i wchodzi zmarszczki mimiczne. Bardzo ciężko rozprowadzić na niej podkład, a po kilku godzinach od nałożenia podkład ścina się na jej powierzchni. Ta baza od Miss Sporty przyśpiesza przetłuszczanie cery i twarz wygląda nieświeżo.
4. Max Factor, Facefinity Primer. Na plus filtr SPF 20. Niestety nie przedłuża trwałości makijażu, co jest jest głównym zadaniem. Przy takiej cenie produkt ten jest dla mnie zdyskwalifikowany.

Na teraz już koniec. Lista baz pod makijaż nieszczególnie rozbudowana, ale też oferta Rossmanna pod tym względem nie rozpieszcza. :) Jeżeli dzisiaj uda mi się dokończyć post, ostatni z serii polecanych produktów do twarzy, to pojawi się późnym wieczorem. Ostatnim punktem rozrywki są bronzery i rozświetlacze. Dalej czekają nas jeszcze produkty do oczu, ust i paznokci. 

A tymczasem Wy pochwalcie się w komentarzach swoimi ulubieńcami. Może w którymś z punktów nie zgadzacie się ze mną, albo coś byście dodały do mojej listy? Piszcie, pytajcie śmiało. :)

11 komentarzy:

  1. Bardzo fajne są te Twoje podsumowania :) obserwuję i pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuje, miło że ktoś docenia moją pracę, bo takie listy są baaardzo pracochłonne..:)

      Usuń
    2. Wiem bardzo dobrze, że to kosztuje "trochę" pracy i wysiłku ;) Ale dla innych są super, obejrzałam sobie wszystkie części i z pewnością skorzystam :) Powodzenia w dalszym prowadzeniu bloga!

      Usuń
    3. Dokładnie;) My też kiedyś zaczynałyśmy:)
      Ja ostatecznie pierwszą turę chyba jednak odpuszczę. Choć w moim przypadku to nigdy do końca nie wiadomo!:D

      Usuń
  2. I dzięki takim komentarzom, widzę, ze warto i jest sens tego co robię ;) na bieżąco każdego dnia będę dodawać nowe kategorie produktów, także zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, jak najbardziej ;) Będę zaglądać :)

      Usuń
  3. Mam ten róż z Wibo, Blush Creme. i jak dla mnie spisuje się świetnie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przygotować swoją listę zakupów ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem fanką robienia list. Idę do sklepu z nią i kupuje tylko to co mam przemyślane. Nie lubię kupować impulsywnie, to często się źle kończy, a potem zostaje poczucie źle wydanych pieniędzy, nawet jeżeli produkty były kupione w promo. ;)

      Usuń
  5. Ja kupiłam bazę Astor Skin Match - dzisiaj miała swój debiut i jestem pozytywnie zaskoczona ;) Zobaczymy co będzie dalej!

    OdpowiedzUsuń